Forum Napiszemy   Strona Główna
RejestracjaSzukajFAQUżytkownicyGrupyGalerieZaloguj
Uczeń Maga -> part1

 
Odpowiedz do tematu    Forum Napiszemy Strona Główna » Wasza twórczość literacka / Opowiadanie Zobacz poprzedni temat
Zobacz następny temat
Uczeń Maga -> part1

Jest lepiej ?
Tak
100%
 100%  [ 2 ]
Nie
0%
 0%  [ 0 ]
Gorzej
0%
 0%  [ 0 ]
Wszystkich Głosów : 2

Autor Wiadomość
Galaxy
Grafoman
Grafoman



Dołączył: 05 Gru 2011
Posty: 79
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: to się wzięło?!
Płeć: mężczyzna

Post Uczeń Maga -> part1
Zamieszczam opowiadanie. Wiem, że jest przepełnione wielką ilością błędów interpunkcyjnych, więc zostawmy to na koniec. Zapewne i opowiadanie jest do kitu. Chciałbym się tylko dowiedzieć czy jest lepiej.




Eris siedział na wilgotnej posadzce. Gdzieś w oddali krople deszczu uderzały o marmur wydając cichy pisk. Było zimno w dodatku odzienie Erisa składało się ze spodni zrobionych ze starych szmat i cienkiego kubraczka. Ciemność wdzierała się przez okno. Księżyc opatulił się grubą warstwą chmur przez co był niedostrzegalny.
Eris Cyperas znajdował się w lochu. W zimnej i wilgotnej dziurze gdzieś na północny. Siedział w więźniu za przewinienie mroczne i tajemnicze. Został oskarżony o czary co w Norwegii było karane powieszeniem. Eris przyznał się do tego mimo, iż swoje zdolności wykorzystywał do celów dobrych. Teraz, jednak liczyło się jedno. Musiał się stąd wydostać i to za wszelką cenę. Właśnie zastanawiał się co ma zrobić, gdy drzwi do lochu zaskrzypiały. Wyłonił się z nich wysoki mężczyzna. Jego twarz znajdowała się pod osłoną mroku. Przemówił ochrypłym głosem:
- Eris, chłopcze. Coś ty nawyprawiał?
Chłopak ożywił się. Czyż to jego mistrz - Toben? Ale skąd?
- Mistrzu? zapytał ostrożnie.
- Tak - odpowiedział mężczyzna, jednocześnie szperając coś we swym płaszczu.
Eris był oniemiały. Jego mistrz, który mieszkał na drugim końcu kraju przybył by go stąd wydostać. Jego, chłystka w porównaniu z tym mężczyzną.
- Ta maść obluzuje węzły - rzekł Mistrz, smarując węzły tajemniczą substancją. Teraz, jednak poczekasz. Wyjdę stąd a ty o północy wyślizgniesz się z lochu. Mam nadzieję, że pamiętasz zaklęcie wywarzające?
- Oczywiście mistrzu.
Toben opuścił pomieszczenie zostawiając po sobie ciszę. Ciszę przygnębiającą.
Eris na nic nie zwracał uwagi. Cieszył się, iż po dwóch tygodniach wydostanie się z tej nory.
***
Około północy Eris wydostał się z uwięzi. Podszedł do stalowych drzwi. Pogładził je pieszczotliwie. Złożył dłonie w tajemniczy znak.
- Akerus, Lenthe, Mydhia, Amadeus - szeptał zaklęcie. Powtórzył je kilkakrotnie. Fala dźwięku przeszyła lochy. Drzwi puściły z zawiasów upadając na ziemię z hukiem. W oddali rozległ się dźwięk wyciągania miecza z pochwy.
Eris uśmiechnął się demonicznie.
- Synthia, Ereben, Nuthis!
Czas zwolnił. Każdy człowiek w pobliżu siedemdziesięciu stóp stracił świadomość. Ogarnęła ich pustka i ciemność. Był to czar oszałamiający.
Eris biegł co sił w nogach. Oddech stawał się coraz cięższy. Uczucie duszności narastało z każdym krokiem, każdym oddechem. Er biegł tak od ponad kwadransa przez zaciemniony korytarz. Na starych porośniętych mchem ścianach co parę kroków paliła się pochodnia. Ogień nie był zadawalający, lecz oświetlał drogę. Kruczoczarne włosy Erisa raz za razem unosiły się wysoko. W jego błękitnych oczach czaił się triumf zwycięstwa. Promieniał szczęściem.
- Dziękuję ci Dobry Boże - szeptał.
Nareszcie pojawiły się drewniane drzwi. Dość skromne. Eris chwycił za klamkę i otworzył je z impetem. Wydostał się na zewnątrz. Uśmiech zniknął z jego twarzy. Loch w, którym spędził kilka tygodni swego życia miał miejsce z dala od miasta. Okolicę porastały drzewa. Zapach sosen roznosił się wszędzie.
W oddali między drzewami płonął ogień. Eris pragnął ogrzać się. Nieważne, że ktoś tam jest. Ogień przyniesie ukojenie dla jego odmarzłych stóp. Szedł ostrożnie. Stawiał kroki wymijająco. Blask ognia zbliżał się coraz bliżej i bliżej. Gdy od płomienia dzieliło go zaledwie paręnaście stóp uśmiech zawitał na jego pobladłej twarzy. Na kłodzie siedział Toben popijając sobie i podśpiewując pod nosem. Tak jego mistrz nie potrafił wytrzymać bez trunku nawet kilka godzin. Jednak nie przeszkadzało to mu ani jego uczniowi. Eris wyszedł zza krzaków.
Toben spojrzał na niego. Schował flaszeczkę do grubego skórzanego płaszcza. Jego mina była poważna. Rysy były wyraźne. Toben to wysoki i potężny czterdziestolatek o włosach kasztanowych i oczach zielonych. Jego mina była sroga.
- Dobrze, że już jesteś musimy wyruszać- oznajmił.

Przez następne kilka tygodni podróżowali. Cel swej podróży objęli Oslo.
Wędrówka przedłużała się niemiłosiernie ze względu na Tobena. Ów starzec zbyt dużo wypijał przez co jego stan nakazywał na długie odpoczynki. Gdy stan starca ulegał poprawie wyruszali natychmiast.
Pewnego zimowego wieczora, Eris zdecydował się na coś czego nie zrobiłby nigdy. Pocieszała go myśl, że robi to dla jego dobra. Gdy Toben spał smacznie bez odzienia (robił to dość często), Eris ostrożnie wyjął z kieszeni jego płaszcza niewielką piersiówkę. Całą zawartość wylał do pobliskiego strumienia.
Gdy mistrz obudził się pośpiesznie zaczął szukać swego trunku. Jego twarz była blada.
- Eeeee... Czy nie widziałeś mojej piersiówki, Erisie? - zapytał zakłopotany.
- Tak widziałem. Wylałem całą zawartość do strumienia a piersiówkę wyrzuciłem w zarośla oznajmił Eris. Jego ton był dumny.
Starzec wymierzył silny cios w policzek młodzieńca. Ten upadł na ziemię. Zbladł. Jego oczy zalały łzy, a na policzku promieniał siniak.
- Nie bij mnie starcze! - wykrzyczał. - To dla twojego dobra.
Toben stracił panowanie nad sobą.
- Fryden! - wykrzyczał.
- Fryden!- powtórzył Eris, nie wiedząc co robi.
Dwa zaklęcia zetknęły się z sobą. Obaj magowie nie ustępowali. Zagrzała walka. Dwa płomienie walczyły ze sobą. Jednak Eris wiedział, że nie ma szans. Zaraz Toben zmiecie go z powierzchni całej Norwegii.
- Nie jesteś już moim uczniem! - wykrzyczał Toben, wzmacniając zaklęcia do tego poziomu iż las zajął się ogniem. Popadali w pułapkę. Eris nie zamierzał ginąć. Przerwał zaklęcie i uskoczył na bok tak aby czarodziejski ogień go nie dosięgnął. Toben ryknął. Ruszał za Erisem ciskając w niego ładunkami elektrycznymi. Eris co chwila wznosił osłony energetyczne, które chroniły go wystarczająco. Las kończył się powoli. Wybiegli na polanę, którą pokrywał dywan kwiecia. Świerszcze, które jeszcze przed chwilą grały swój koncert umilkły. Słyszeć się dało świst zaklęć.
- Eridoor - wykrzyknął Eris.
U jego dłoni pojawił się stalowy kostur zakończony świecącym rubinem. Była to jego broń. Broń wzmacniająca zaklęcia kilkakrotnie.
- Akerus, Lenthe, Mydhia, Amadeus ! - wykrzyknął.
Fala dźwięku przeszyła polanę. Toben upadł na ziemię wydając słowa przekleństwa. Eris biegł przed siebie do czasu aż ujrzał bramy Oslo. Kostur rozpłynął się powietrze. Er wycieńczony udał się do pobliskiej gospody.
Otworzył drzwi z impetem. Ciżba zwróciła na niego uwagę. Rozległ się szept. Za barem stała piękna dzierlatka. Eris podszedł do pękatej beczułki i przekręcił kurek. Złocisty płyn wypłynął ze środka. Kufel zapełnił się piwem.
Er przysiadł przy pobliskim stoliku. Wychylił spory łyk piwa. Oblizał wargi. Przepadał za piwem, jednak nie do tego stopnia co Toben. Ach właśnie co teraz z nim będzie. I ten szept gdy przyszedł. Czy to znaczy, że jego rysopis dotarł aż tutaj? Nie to niemożliwe. Po niespełna godzinie Eris podszedł do barmanki.
- Czy macie wolne pokoje? - zapytał, jednocześnie poprawiając swą fryzurę.
Rozpalony rumieniec oblał twarz dziewki.
- Tak, panie - odpowiedziała skrępowana.
- Żadne panie - powiedział Er. - Eris jestem i tyle.
Tego wieczora już nie pamiętał więcej. Jak za mgłą widział, ostatnie wydarzenia. Piwo było zbyt mocne.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Galaxy dnia Pią 22:12, 06 Sty 2012, w całości zmieniany 4 razy
Pią 18:35, 06 Sty 2012 Zobacz profil autora
patrycjusz
Pisarz
Pisarz



Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 164
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: kobieta

Post
Zaznaczam, że moje uwagi mogą być błędne - szczególnie odnośnie interpunkcji - więc podejdź do nich z dystansem.

Cytat:
Gdzieś w oddali krople deszczu uderzały o marmur wydając cichy pisk.


Przecinek po "marmur"?

Cytat:
Było zimno w dodatku odzienie Erisa składało się ze spodni zrobionych ze starych szmat i cienkiego kubraczka.


Zmieniłbym "w dodatku", na krótsze,a bardziej pasujące ",a ".

Cytat:
Siedział w więźniu za przewinienie mroczne i tajemnicze. Został oskarżony o czary co w Norwegii było karane powieszeniem.


Zamiast kropki myślnik? Postaraj się pisać dłuższymi, bardziej rozbudowanymi zdaniami.

Cytat:
Jego, chłystka w porównaniu z tym mężczyzną.


Myślnik zamiast kropki.

Cytat:
Toben opuścił pomieszczenie zostawiając po sobie ciszę. Ciszę przygnębiającą.


a) Kto to jest Toben? Po kilku minutach się domyśliłem, że chodziło o mistrza, tak?
b) Drugie zdanie niepotrzebne

Cytat:
Około północy Eris wydostał się z uwięzi. Podszedł do stalowych drzwi. Pogładził się pieszczotliwie. Złożył dłonie w tajemniczy znak.


a)Dłuższe zdania
b) Do trzeciego zdania: WTF?!

Cytat:
Er biegł tak od ponad kwadransa przez zaciemniony korytarz.


Er? Czyżbyś zauważył, że w co drugim zdaniu powtarzasz imię głównego bohatera?

Cytat:
Kruczoczarne włosy Erisa raz za razem unosiły się wysoko.


Jednak nie.

Cytat:
Loch w, którym spędził kilka tygodni swego życia miał miejsce z dala od miasta.


Z dwóch zrobiło się kilka? Ciekawe.

Cytat:
Szedł ostrożnie. Stawiał kroki wymijająco. Blask ognia zbliżał się coraz bliżej i bliżej.


Naprawdę muszę komentować?

Cytat:
Cel swej podróży objęli Oslo.


"Za cel" - nie "cel".

Cytat:
Zagrzała walka.


Rozgorzała, o ile się nie mylę.

Cytat:
Otworzył drzwi z impetem. Ciżba zwróciła na niego uwagę. Rozległ się szept. Za barem stała piękna dzierlatka. Eris podszedł do pękatej beczułki i przekręcił kurek. Złocisty płyn wypłynął ze środka. Kufel zapełnił się piwem.
Er przysiadł przy pobliskim stoliku. Wychylił spory łyk piwa. Oblizał wargi. Przepadał za piwem, jednak nie do tego stopnia co Toben.


Jak rozumiem wszedł do gospody, ni cześć ni nic nie powiedział, nalał sobie piwa (sam!) i zabrał się za jego konsumpcję, a nikt nie zażądał za nie zapłaty? Pomijam już dziwne kreślenia barmanki (dzierlatka, guślarka ???).

Słabo. Słabiusieńko, ale lepiej niż było. Widać postęp, ale droga przed tobą jeszcze długa i wyboista.
1. Przede wszystkim zadania. Czemu takie krótkie? Nie twierdzę, że mają być same wielokrotnie złożone, ale dynamika nie służy opisom. W trakcie walki krótkie zdania nadają dynamizmu, a opisowi postaci, czy otoczenia on niepotrzebny.
2. Fabuła. Coś dziwnego tutaj się rozegrało. Mistrz przejechał kraj po to, by wylać jakąś ciecz na więzy ucznia, a następnie próbować go zabić za to, że wylał mu gorzałę?

Jednak jak już wspominałem, jest lepiej niż było. Teraz tylko ćwicz, pisz, czytaj itd. bo jesteś na dobrej drodze.
Powodzenia!


Post został pochwalony 0 razy
Pią 20:25, 06 Sty 2012 Zobacz profil autora
Galaxy
Grafoman
Grafoman



Dołączył: 05 Gru 2011
Posty: 79
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: to się wzięło?!
Płeć: mężczyzna

Post
Mistrz to alkoholik. Za trunek zrobi wszystko. Przyjechał na drugi koniec krajui wylał tylko dlatego, gdyż nie chciał sobie zszargać opinii.

A co do tych ,,dziwnych: określeń. Wątpię, żebyś się z takimi nie spotkał:

1.dzierlatka
wesoła, młoda dziewczyna


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Galaxy dnia Pią 20:36, 06 Sty 2012, w całości zmieniany 1 raz
Pią 20:29, 06 Sty 2012 Zobacz profil autora
patrycjusz
Pisarz
Pisarz



Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 164
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: kobieta

Post
Nie chodzi mi o to, że nie spotkałem się z nimi, leczo o to, że one tam nie pasują.
A guślarka to mi się z "Dziadami" kojarzy - tam był guślarz.


Post został pochwalony 0 razy
Pią 20:41, 06 Sty 2012 Zobacz profil autora
Galaxy
Grafoman
Grafoman



Dołączył: 05 Gru 2011
Posty: 79
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: to się wzięło?!
Płeć: mężczyzna

Post
Z tym guślarzem to nie wiem czemu się pomyliłem. Miło być barmanka. Wybaczcie poprawiłem. Very Happy

Cieszę, że jest lepiej. Porównałem ten tekst z innym (z przed dwóch miesięcy) i widać różnicę. Dzięki za rady xD
A i jeszcze coś... miałeś rację... z tym imieniem. Dopiero teraz to zauważyłem, że jest niecacy Very Happy Wprowadzę je na samym początku


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Galaxy dnia Pią 22:02, 06 Sty 2012, w całości zmieniany 2 razy
Pią 21:58, 06 Sty 2012 Zobacz profil autora
Lux
Gość






Post
Cytat:
Gdzieś w oddali krople deszczu uderzały o marmur wydając cichy pisk.


Uderzające krople wywołują pisk? Nie za bardzo.

A, jeszcze jedno. Jeśli by się błędy pokrywały, to przepraszam, ale właśnie innych postów nie czytałem.

Cytat:
Księżyc opatulił się grubą warstwą chmur przez co był niedostrzegalny.


To pogrubione koniecznie bym zmienił... albo w ogóle wywalił. Psuje dość ładny efekt.

Cytat:
Eris Cyperas znajdował się w lochu.


Nie jest to jako taki błąd, ale powtórzenie imienia na początku akapitu rzuca się w oczy.

Cytat:
W zimnej i wilgotnej dziurze gdzieś na północny.


Tutaj jest niesprecyzowane słowo ,,dziura". Czy chodziło o miejscowość? Czy może loch, jako dziura w skalne? Bo dosłownie brać tego nie można.

Cytat:
Siedział w więźniu za przewinienie mroczne i tajemnicze.


Oj, to zdanie chyba trzeba opuścić. Niech czytelnik oceni z opisu, czy przewina faktycznie taka była. Nie ma co na tacy kłaść.

Cytat:
Eris przyznał się do tego mimo, iż


Przecinek przed zwrotem mimo że się stawia, nie między. Taki wyjątek. Tutaj jest iż, ale to chyba na jedno wychodzi.

Cytat:
Eris był oniemiały.


Też zbyt bezpośrednio. Obejdź trochę uczucia, żeby tak wprost nie sypać.


Dobra, luki w czasie, więc przerywam po pierwszym akapicie.

Kilka spraw. Po pierwsze: interpunkcja. Zmora każdego z nas, więc nie ma się czym przerażać. Po prostu może poczytać na wiki o przecinku, to mi osobiście pomogło. Często tam zaglądam jeśli czegoś nie wiem, bo w miarę jasno wytłumaczone. Ewentualnie pytań na forum, choć to na pewno zajmie więcej czasu.

Po drugie: dialogi. Ukłuły mnie w oczy. Musisz po prostu zwrócić na nie uwagę, najlepiej przy czytaniu porządnych książek. Powinno pomóc trochę naśladownictwa przez jakiś czas. Ale nie totalnego. Tylko w dialogach i to nie tak zupełnie. Mam nadzieję, że dość jasno.

Po trzecie: język. Najogólniej rozumiany. Po prostu tutaj musisz pracować: czytając zwracać uwagę na to, jak piszą autorzy, a pisząc, samemu jakoś odwoływać się do tego, coś wyczytał. To w przeciągu jednego tekstu nie zostanie zniwelowane, gwarantuję, a jednak po dłuższej pracy może powoli znikać aż wreszcie zupełnie przestanie istnieć poważny problem.

Teraz fabularnie. Nie doczytałem całości, więc trudno się wypowiedzieć. Ale mag, zaklęcia, itp., to tematyka niezbyt w dzisiejszych czasach pożądana. Jednakże tym się zaczniesz martwić, jak będzie trzeba tworzyć trochę pod czytelnika i jak już odechce Ci się tego typu literatury. Teraz nie ma co sobie tym głowy zawracać, jak sądzę.

Tyle ode mnie.
Sob 14:15, 07 Sty 2012
Wyświetl posty z ostatnich:    
Odpowiedz do tematu    Forum Napiszemy Strona Główna » Wasza twórczość literacka / Opowiadanie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do: 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Design by Freestyle XL / Music Lyrics.
Regulamin